Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 11 grudnia 2025 roku w sprawie C-767/24 dotyczy sytuacji, z którą frankowicze mogą spotkać się po unieważnieniu umowy kredytowej. Bank, próbując ratować swoje interesy, występuje wobec Klienta z żądaniem zwrotu kapitału kredytu, z czym Kredytobiorca się nie zgadza.
Spis treści
- O co chodziło w sprawie C-767/24
- Problem z dotychczasową praktyką sądów
- Co powiedział TSUE
- Dlaczego przedawnienie jest ważniejsze niż potrącenie
- Co ten wyrok zmienia w sprawach frankowych
- Obrona Kredytobiorcy nie jest nadużyciem
O co chodziło w sprawie C-767/24
Sprawa, która doprowadziła do wydania wyroku, była rozpoznawana przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Po wygraniu w sądzie i stwierdzeniu nieważności umowy kredytu frankowego zaciągniętego na kwotę 130 tysięcy złotych, bank wystąpił w 2021 roku z pozwem przeciwko Kredytobiorcy. Domagał się zwrotu kapitału w wysokości około 130 tysięcy złotych.
Innymi słowy Bank przegrał w sądzie, który uznał, że umowa z Kredytobiorcą zawierała zapisy niedozwolone i unieważnił całą umowę.
Następnie bank pozwał swojego Klienta o te same 130 tysięcy złotych jako bezumowne korzystanie z kapitału!
Warto w tym momencie zaznaczyć, że stwierdzenie „Bank jako instytucja zaufania publicznego” nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Kredytobiorca nie zgodził się z tym żądaniem i podjął obronę na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze wskazał, że roszczenie banku jest przedawnione. Oznacza to, że bank miał określony czas na dochodzenie swoich praw, a ten czas już upłynął. W ocenie Kredytobiorcy trzyletni termin przedawnienia zakończył się jeszcze przed złożeniem pozwu.
Po drugie złożył oświadczenie o potrąceniu. Potrącenie polega na tym, że jeżeli dwie strony są wobec siebie dłużnikami, ich wzajemne roszczenia mogą się wzajemnie „zniwelować”. W tej sprawie Kredytobiorca wskazał, że bank jest mu winien ponad 50 tysięcy złotych, które wcześniej zapłacił w ratach kredytu. Zamiast domagać się tej kwoty w osobnym procesie, wykorzystał ją jako argument obronny przeciwko roszczeniu banku.
Problem z dotychczasową praktyką sądów
Część sądów przyjmowała, że złożenie oświadczenia o potrąceniu oznacza rezygnację z możliwości wykorzystania zarzutu przedawnienia. W praktyce wyglądało to tak, że sąd uznawał, że skoro Kredytobiorca „rozlicza się” z bankiem, to akceptuje istnienie roszczenia banku.
To podejście prowadziło do utraty ochrony przez Kredytobiorców. Sąd pomijał zarzut przedawnienia, nawet jeśli był on zasadny, i przechodził od razu do rozliczeń finansowych. W efekcie bank odzyskiwał kapitał, mimo że formalnie nie miał już prawa go dochodzić.
Taka praktyka wzmacniała pozycję banków i osłabiała ochronę konsumentów.
Co powiedział TSUE
Trybunał Sprawiedliwości UE jednoznacznie zakwestionował takie podejście. Wskazał, że przedawnienie i potrącenie to dwa niezależne mechanizmy prawne, które pełnią różne funkcje.
Przedawnienie oznacza, że roszczenie banku przestaje być skutecznie dochodzone przed sądem. Potrącenie natomiast służy rozliczeniu wzajemnych należności. To, że Kredytobiorca korzysta z obu narzędzi, nie oznacza, że rezygnuje z któregokolwiek z nich.
TSUE podkreślił, że sąd nie może automatycznie zakładać, że Kredytobiorca zrzeka się ochrony tylko dlatego, że broni się na więcej niż jeden sposób.
Dlaczego przedawnienie jest ważniejsze niż potrącenie
Trybunał zwrócił uwagę, że przedawnienie ma dalej idące skutki prawne. Jeżeli sąd je uwzględni, powództwo banku powinno zostać oddalone w całości.
Potrącenie działa inaczej. Może jedynie zmniejszyć roszczenie banku albo doprowadzić do jego częściowego wygaśnięcia. Nie zawsze jednak eliminuje je całkowicie. Z tego powodu przedawnienie powinno być badane w pierwszej kolejności.
Pomijanie tego etapu prowadzi do naruszenia praw konsumenta.
Co ten wyrok zmienia w sprawach frankowych
Wyrok C-767/24 wyraźnie ogranicza możliwość pomijania zarzutu przedawnienia przez sądy. Banki nie mogą już liczyć na to, że samo złożenie oświadczenia o potrąceniu pozwoli im obejść skutki przedawnienia.
Dla Frankowiczów oznacza to wzmocnienie pozycji procesowej.
Obrona Kredytobiorcy nie jest nadużyciem
TSUE jasno wskazał, że korzystanie z kilku argumentów obronnych jednocześnie nie stanowi nadużycia prawa. Kredytobiorca ma prawo wykorzystywać wszystkie legalne środki, które pozwalają mu chronić się przed nieuzasadnionymi roszczeniami banku.
Prawo unijne stoi po stronie Konsumenta i nie pozwala karać go za to, że skutecznie się broni.





