Spis treści
- Nowa fala pozwów – dlaczego Kredytobiorcy w euro ruszyli do sądów
- Skład konstrukcji kredytów w euro – gdzie tkwił problem
- Mechanizmy stosowane przez banki – analogie do kredytów frankowych
- TSUE po stronie Kredytobiorców – fundament do unieważnień
- Co powinien zrobić Kredytobiorca posiadający kredyt w euro
- Podsumowanie
Nowa fala pozwów – dlaczego Kredytobiorcy w euro ruszyli do sądów
Pierwsze unieważnienia umów kredytów w euro pokazały, że wiele z tych produktów nie było zgodnych z prawem konsumenckim. Przez lata Kredytobiorcy słyszeli, że kredyty w euro są „bezpieczniejsze” w porównaniu do frankowych, ponieważ kurs tej waluty mniej się zmieniał niż kurs franka szwajcarskiego. W praktyce stabilność kursu nie miała większego znaczenia. Kluczowe było to, że bank zastrzegł sobie prawo do samodzielnego ustalania zasad przeliczeń, co wpływało na wysokość każdej raty.
Na czym polega problem z klauzulami przeliczeniowymi
Główne zarzuty wobec umów w euro to: brak przejrzystego mechanizmu przeliczania, możliwość jednostronnego ustalania kursu przez bank oraz brak rzetelnej informacji o ryzyku walutowym. Takie zapisy uniemożliwiały oszacowanie zobowiązania i wpływały na wysokość rat oraz całkowity koszt kredytu. Sytuacja prawna opiera się na analizie, czy klauzule te naruszały równowagę stron umowy i czy były abuzywne.
Mechanizmy stosowane przez banki – analogie do kredytów frankowych
Analiza umów kredytów w euro pokazuje, że banki stosowały identyczny schemat, jaki wcześniej doprowadził do lawiny pozwów frankowych. Najczęściej występują:
- brak jasnych zasad przeliczania wartości kredytu,
- jednostronne ustalanie kursu przez bank,
- brak udokumentowanego, pełnego pouczenia o ryzyku walutowym.
Te elementy nie były wypadkiem przy pracy. To był system, w którym bank zapewniał sobie pełną kontrolę nad wzrostem zobowiązania. Kredytobiorcy nie mieli świadomości, że podpisują umowy, które nie wskazywały wprost, w jaki sposób będzie ustalana każda rata.
Kredytobiorcy zostali obciążeni ryzykiem, którego nie dało się ocenić przy zawieraniu umowy. W konsekwencji ich sytuacja nie różni się od sytuacji frankowiczów.
TSUE po stronie Kredytobiorców – fundament do unieważnień
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie stwierdzał, że klauzule przeliczeniowe mogą zostać uznane za abuzywne. Jeżeli mechanizm przeliczeniowy pozostawiał swobodę bankowi albo wprowadzał brak równowagi kontraktowej, umowa została zbudowana w sposób sprzeczny z prawem.
TSUE wielokrotnie wskazywał, że:
- konsument musi rozumieć realne ryzyko ekonomiczne,
- mechanizm ustalania kursu musi być przejrzysty,
- konsument nie jest odpowiedzialny za wadliwą konstrukcję umowy.
To oznacza jedno: droga do unieważniania kredytów w euro jest otwarta.
Co powinien zrobić Kredytobiorca posiadający kredyt w euro
Kredyt w euro wymaga szczegółowej weryfikacji zapisów. Pierwszym etapem jest analiza:
- klauzul dotyczących kursu przeliczeniowego,
- sposobu ustalania rat,
- zapisów dotyczących ryzyka walutowego,
- harmonogramu zmian wysokości zobowiązania.
W wielu przypadkach odnalezienie jednej wadliwej klauzuli otwiera drogę do unieważnienia całej umowy, co prowadzi do odzyskania od banku nawet kilkuset tysięcy złotych.
Podsumowanie
Kredyty w euro przez lata były przedstawiane jako produkt stabilny. Dziś widać, że ta stabilność była wyłącznie marketingową narracją, podczas gdy banki stosowały konstrukcje umów oparte na nieprzejrzystości i braku równowagi stron.
Widzimy, jak wadliwe konstrukcje umów wpływają na życie finansowe tysięcy osób, dlatego naszym celem jest przywracanie równowagi i bezpieczeństwa. Każda umowa w euro powinna zostać oceniona. Każdy Kredytobiorca ma prawo do ochrony przed działaniami banków, które naruszały prawo i standardy rynkowe.





